Kilka moich przemyśleń na początku przygotowań do Ironmana 70.3, a później do Ironmana.

Stanięcie we własnym mniemaniu gotowym na linii startu jest znacznie trudniejsze niż dobiegnięcie do mety. Przygotowanie to jest prawdziwy Ironman.

Treningi są ekstremalnie trudne, ale nie przez intensywność, która też nie mówię, że jest łatwa, ale przez logistykę. Podziwiam każdą osobę, która pracując, mając dzieci, rodzinę, zajmując się domem, skończyła Ironmana.

Plan treningowy musi być w 100% dopasowany do kalendarza, a nie kalendarz do planu. Plan nie musi być idealny, ale ma być wykonalny.

W moim przypadku keto oraz IF nie idą kompletnie w parze z treningami wytrzymałościowymi. Low carb i targeted carbs to dla mnie super opcja.

Jeśli trening siłowy i fitness wybaczy Ci błędy w jedzeniu, to trening wytrzymałościowy pokaże Ci, jak źle zjesz. Nie mówię, oczywiście o przygotowywaniu się do zawodów sylwetkowych. Bardziej mam na myśli gotowość treningową. Mogłam zrobić dobry trening, gdy zjadłam za mało lub coś, czego nie toleruję, teraz nie jest to możliwe.

Każdy organizm jest inny i wszystko trzeba dostosować do siebie. Nie każdemu będą służyły duże ilości węglowodanów i nie każdy, będąc na keto, potrafi biegać ultramaratony i robić inne długie wysiłki.

Dieta fitnessowo-siłowa jest totalnie inna od diety podczas treningu wytrzymałościowego. To, jak jesz, albo doda Ci energii na treningu, albo totalnie go rozwali.

Trening jelit i dieta są tak samo ważne jak ćwiczenia.

Przy takiej objętości treningowej musisz kochać co najmniej dwa sporty, które wchodzą w skład triathlonu. Bo nie wyobrażam sobie, że ktoś jest w stanie godzinami siedzieć na rowerze w tygodniu, jeśli tego nie lubi. Na początku, kiedy masz motywację i chcesz zrobić Ironmana tak, ale później wchodzi już codzienność i zostaje regularność oraz ciężka praca.

Póki nie zaczniesz trenować, wydaje Ci się to do zrobienia. Jak zaczniesz trenować, zaczynasz rozumieć, dlaczego to nazywa się Ironman.

1/4 Ironmana wydaje mi się do zrobienia, Ironman 70.3 jest realny po roku przygotowań, czuję, że jest do wytrenowania. Ironman na dzień dzisiejszy jest dla mnie nie tylko fizycznie, ale mentalnie nie do wykonania.

Instagram daje Ci wrażenie, że możesz wstać z kanapy i zrobić KONA w 3 miesiące. I są osoby, które po kilku miesiącach treningów robią full Ironmana, ale to jednostki.

Jeśli chcesz go zrobić, motywacją musi być chęć walki z samym sobą i pokazania sobie, że potrafisz. To nie jest rzecz na pokaz, coś, żeby udowodnić innym, że potrafisz i pochwalić się medalem. To nie wystarczy w drodze na start.

Pochwal się, że chcesz zrobić Ironmana. Będzie Ci wstyd odpuszczać treningi, jak już nagadałeś całemu światu, że chcesz go zrobić.

Regularność to podstawa. Jeden dobry czy zły trening niczego nie zmieni. Pojawiasz się na każdym, czy Ci się chce, czy nie masz najmniejszej ochoty, bo inaczej progresu nie zobaczysz.

Twoim życiem staną się treningi. Twoim czasem wolnym staną się treningi. Rower, basen i bieganie to będzie Twój relaks, social life i czas wolny.

Trening siłowy, mobility i ćwiczenia funkcjonalne są tak samo ważne jak pływanie, rower i bieganie.

Nie zawsze funkcjonalność będzie szła w parze z Ironmanem. Jeśli tak jak u mnie, Twoja dieta i treningi były nastawione na „sprawną” starość, to tutaj będziesz musiał szukać złotego środka i odejść od tego, co jest idealne dla zdrowia i longevity.

Dopiero podczas treningów zaczyna się rozumieć skalę objętości, regeneracji, logistyki i psychiki potrzebnej do pełnego dystansu.

Triathlon nie jest trzema osobnymi sportami. To jeden sport składający się z trzech elementów.
Możesz świetnie pływać, świetnie biegać albo świetnie jeździć na rowerze, ale każdy z tych elementów może tak naprawdę rozwalić Ci cały start.

To, że jesteś w stanie na luzie przepłynąć 2 km, przebiec półmaraton albo przejechać 90 km na rowerze, nie oznacza jeszcze, że jesteś gotowy połączyć to wszystko w jedną całość.

W triathlonie każdy etap musi być zrobiony tak, żebyś miał jeszcze siłę zrobić kolejny. Nie chodzi o to, żeby „przetrwać” pływanie, rower albo bieg osobno. Chodzi o to, żeby umieć zarządzać energią, tempem, jedzeniem i głową przez cały wyścig. I dlatego tylko 0,01% ludzi na świecie zrobiło full Ironmana.

Od kiedy trenuję, mój podziw dla takich osób to już nie tylko zwykłe WOW, „zrobiłeś” Ironman Lanzarote, tylko ZROBIŁEŚ Ironman Lanzarote!!!


Sandra Mikulska – fizjoterapeutka i specjalistka od treningu medycznego, pasjonatka holistycznego podejścia do ciała i ruchu. Wspiera w budowaniu zdrowia, dobrego samopoczucia fizycznego i psychicznego oraz utrzymaniu sprawności na każdym etapie życia.