Czemu tak mało osób je węglowodany na normalnym poziomie? Albo 80% dziennego zapotrzebowania pochodzi z węgli albo ze strachu przed nimi wchodzą w ketozę, której ja nie uznaję.
Rozumiem zawodowych sportowców, którzy nie zawsze robią to co zdrowe, a po prostu to co koniecznie, ale takim sposobem można popsuć metabolizm i gospodarkę hormonalną, bo nikt mnie nie przekona, iż to, że nie można się skupić będąc na diecie ketogenicznej jest normalne i zdrowe. Układ nerwowy odżywia się węglowodanami, potrzebują ich nasze mięśnie i my, aby żyć.

Częstszym jednak problemem od wycięcia węgli jest ich nadmierne spożywanie. Dostaję od Was opisy posiłków i królują w nich węgle zagryzane węglami, białe, czyste, proste. Każdy posiłek to węgle. I to nie węgle z warzyw czy chociażby owoców, ale białe buły, ciastka, batony, kanapki, białe makarony, przetworzone jedzenie, panierki, pączki, cukier do kawy, cukier do herbaty, cukrem posypane truskawki, bo za mało słodkie. Wszędzie tylko produkty, które rozkładają się już w jelicie cienkim, nie dochodzą dalej, aby nakarmić florę bakteryjną jelit, a później choroba goni chorobę, wszechogarniające złe samopoczucie, bo wszystkie dobre i potrzebne bakterie zagłodzone na śmierć, a to one maja ogromny wpływ na nasz organizm, gdyż to właśnie w jelitach zaczyna się większość chorób.

Zdrowa, trenująca osoba powinna pokrywać około 40% dziennego zapotrzebowania na kalorie właśnie z węglowodanów. Ta liczba może się obniżyć, chociażby u osób, które mają chorą tarczycę, cukrzycę lub IO. Ale nie schodzimy do poziomu 20% z węglowodanów, bo to zdecydowanie za mało i niebezpiecznie.

Ja jednak bardziej martwię się o ZA DUŻO WĘGLOWODANÓW, bo to najczęstszy problem. Każdy posiłek bogaty w węgle to nie jest dobra rzecz. Nie mowie tutaj o warzywach, bo je można jeść zawsze i wszędzie, pomijając oczywiście warzywa takie jak ziemniaki czy gotowana marchewka, bo je trzeba limitować, ale pomidorów, sałaty czy ogórka już nie, oczywiście zakładając, że jemy nie po to by pęknąć.

O tym jak dzielimy węglowodany i jakie są najlepsze ich źródła przeczytasz tutaj.

Jeśli jesz dużo węgli, musisz je ograniczyć.
Zamień węglowodany proste na złożone.
Cukry proste dostarczaj z owoców, a nie z białego cukru zawartego w batonikach.

Napady głodu i ochota na słodkie to często wynik złego bilansowania posiłków i niespożywania węgli złożonych, ale nie chodzi o to, aby teraz jeść kromkę chleba z ziarnami do każdego posiłku, bo to przecież dobre węgle złożone i błonnik. Masz jeść wartościowe produkty jak kasza gryczana, jaglana, quinoa, soczewica, ciecierzyca, ryż brązowy lub basmati, zdrowy pełnoziarnisty chleb, płatki owsiane, ale 1-2 razy dziennie. To ze ciemne pieczywo jest zdrowe nie znaczy, że odchudza, masz go ograniczać tak samo.

Na pierwsze żytni chleb na zakwasie, na drugie placki, na obiad kasza, później koktajl owocowy, a na kolacje naleśniki gryczane lub jaglanka. To są same węgle niestety, chociaż brzmią zdrowo.

Owoce są potrzebne, ale lepiej zjeść owoc z miąższem aniżeli wycisnąć sok, bo takim sposobem bardzo łatwo dostarczyć sobie ogromną ilość prostego cukru, który może i jest naturalny, ale nadal prosty. Sok z 5 pomarańczy z miąższem zakładam, że wypijesz bez problemu, nawet z 10, ale 5 pomarańczy już nie zjesz. 
Nie wspominam o zrezygnowaniu z soków z kartonu, często z dodatkiem cukru i witamin, bo te prawdziwe z owoców po 10 minutach uciekają utleniając się.
Dobrym rozwiązaniem są koktajle, gdyż zawierają cały owoc, a tym samym cenny błonnik.

Jestem zwolenniczką śniadań białkowo – tłuszczowych, sama takie jem, bo nie podnoszą one wyraźnie, już wysokiego o poranku, poziomu insuliny. Dobrze się czuję nie jedząc rano węglowodanów, a wystarczyłoby żebym zjadła owsiankę z owocami i od razu moje samopoczucie byłoby złe a poziom energii niski. 
Oczywiście nikogo do nich nie zmuszam, ale warto o nich poczytać, dlatego odsyłam do artykułu ŚNIADANIA BT.

Pamiętaj, że białko też podnosi poziom insuliny, więc rano z nim nie przesadzaj.

Polecam Ci chociaż 2 posiłki w ciągu dnia bez dużej ilości węglowodanów, jedynie te  z warzyw lub owoców o niskim indeksie glikemicznym. Sałatki, mięso z grilla z warzywami, dobre zupy, fritatty czyli jajka z warzywami, jest tyle przepysznych pomysłów.
Węglowodany są bardzo ważne, ale nie w każdym posiłku. Jedząc w ten sposób ograniczysz częste wyrzuty insuliny, a to bardzo ważne dla osób z IO lub cukrzycą, a także tych, którzy chcą spalić tkankę tłuszczową.

A propos cukrzycy, na spadek insuliny polecam banana albo suszone owoce a nie batony. Banan ma bardzo wysoki IG i natychmiast podnosi poziom insuliny we krwi. Mówienie, że sklepowe słodycze są potrzebne w tym celu to tylko wymówka, aby je jeść. Już nie raz słyszałam “mam cukrzyce i muszę jeść słodycze, bo mocno spada mi cukier”. Jedz dobrze i bilansuj posiłki, unormujesz tym pracę swojego organizmu.

Pisząc o węglowodanach muszę wspomnieć o fakcie, że można je jeść na noc. Nawet trzeba, zwłaszcza jeśli ktoś je śniadania białkowo – tłuszczowe, jest zmęczony, dużo trenuje, źle sypia. 

Nie bój się węgli przed snem, one nie odłożą się w formie tkanki tłuszczowej, tym bardziej po wieczornym treningu. Jeśli zmieścisz je w bilansie i nie zjesz na kolacje kajzerki z nutellą, nie zrobią Ci krzywdy, tylko pomogą, obniżając poziom kortyzolu, dzięku temu lepiej będziesz spać.

Węglowodany są niezbędne, ale nie można ich spożywać w nadmiarze. Węgle węglom nierówne. Wybieraj takie, które są naturalne i organizm musi chociaż trochę popracować, aby je rozłożyć. Biała bułka jest gorsza od cukru, wiec jeśli nie uznajesz drugiego, pierwszego też nie jedz.

Pamiętaj, że każdy z nas jest inny, więc zawsze szukaj własnej drogi słuchając swojego ciała.